MGMT

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Powiedziałem: „Och dziewczyno, poraź mnie jak elektryczny węgorz!”

Endrju o węgorzach

Jesteśmy gównem, tak, jesteśmy po części gównem.

MGMT szczerze o sobie

MGMT – zespół à la indie, à la rock i à la electronic, w którego skład wchodzą Ben, Andrzej i trzech innych kolesi. Sami nie wiedzą co grają, a niektórzy myślą, że to pop. Najprawdopodobniej dlatego, że zasłynęli dzięki piosence o dzieciach oraz takiej, która kiedyś leciała w reklamie i nikt nie zna jej tekstu. Większość ich piosenek utrzymywana jest w klimacie psychodelicznym, co powoduje, że są po prostu dziwne. Niestety, w 2009 roku zespół dopuścił się niewybaczalnego grzechu i się „sprzedał”. Fanki zaczęły szaleć za Endrju VanWyngardenem, który ściął się na Syda Barretta, a podczas wywiadów rzucał zabawnymi i błyskotliwymi tekstami.

Wczesne lata[edytuj • edytuj kod]

Historia tego zespołu sięga 2002 roku, kiedy to Andrzej i Benek poznali się na uniwersytecie. Zaprzyjaźnili się i niedługo potem założyli zespół o nazwie Menadżerstwo. Niestety, ktoś wcześniej wpadł już na ten wspaniały pomysł i chłopaki musieli zmienić nazwę na MGMT. Andrzej powiedział kiedyś, że MGMT ma się innym kojarzyć z nazwą narkotyku jak np. LSD, ale efekt wyszedł chyba nieco inny. Początki były trudne. Ich pierwsze piosenki brzmiały jak typowa elektronika, ponieważ grali tylko we dwóch, keyboard Benka okazał się za bardzo bić po uszach, natomiast gitarka i głosik Endrju ginąć w tle.

Dyskografia[edytuj • edytuj kod]

Takie z zaskoczenia

Oracular Spectacular (2007)[edytuj • edytuj kod]

Jest to ich pierwsza płyta pod nazwą MGMT. Okładka jeszcze dziwniejsza niż tytuł. Na płycie znajdują się największe hity zespołu. Dzięki niej stali się popularni. Andrzej powiedział, że inspiracją tej płyty były narkotyki. Benek powiedział niewiele – nieśmiały chłopak.

  • Time to Pretend – śpiewają tu o tym, że będą brać heroinę, żyć szybko i umierać młodo, ale piosenka i tak trafiła do reklamy batoników.
  • Electric Feel – poradnik wędkarski o węgorzach.
  • Kids – smakołyk dla pedobearów. Jedyna piosenka jaką zna przeciętny Kowalski.
  • Weekend Wars – coś dla studentów na zaocznym.

Congratulations (2010)[edytuj • edytuj kod]

Tym razem okładka normalna i nazwa też, ale środek mylący. Fani myśleli, że znajdą tu inną piosenkę o dzieciach, jak Kids, niestety na płycie znajdują się głownie lekkie rockowe brzmienia i lekki keyboard Benka. Zawód popowych fanów był jednak tak wielki, że MGMT zostało pominięte i przez niektórych przeklęte. Tym razem inspiracją Andrzeja były narkotyki oraz Bóg.

  • It's Working – podobno śpiewają tu o tym, jak Polacy przegrywają mecze, ale możliwe, że chodziło im po prostu o porcelanę.
  • Flash Delirium – tekst skłania do refleksji. W teledysku Benek ma dziurę w gardle, a motyw węgorza powraca.
  • Siberian Breaks – trwa ok 12 minut, zawiera siedem piosenek w jednym. Nikt jednak nie rozumie, dlaczego nie zrobili z tego tych siedmiu piosenek.

MGMT (2013)[edytuj • edytuj kod]

Tutaj z nazwą albumu poszli już po linii najmniejszego oporu. Album był kolejnym zawodem dla fanów chcących więcej skocznego popu, a płyta nie zapadła w pamięć szerokiej publice.

  • Alien Days – wycieczka w umysł podmiotu lirycznego po nieudanym grzybobraniu.
  • Cool Song No. 2 – podobna wycieczka, tylko na przyjemniejszym tripie, choć nadal samemu.
  • Your Life Is A Lie – wesoła piosenka o tym, że życie rucha cię na każdym kroku i nic na to nie poradzisz.

Little Dark Age (2018)[edytuj • edytuj kod]

Kiedy wszyscy popowi fani zapomnieli o istnieniu MGMT, w końcu nikt nie czepiał się grupy, że robią swoje, więc chłopaki zrobili swoje, a ich album został całkiem ciepło przyjęty.

  • She Works Out Too Much – o związku, który się rozpadł, bo ona mogła dłużej od niego.
  • Little Dark Age – względnie mroczny (wiecie, Dark) utwór o ciemnej (wiecie) i smutnej przeszłości.
  • Me and Michael – piosenka z męską przyjaźnią w roli głównej. Ale czy na pewno tylko przyjaźnią?
  • One Thing Left to Try – podobna śpiewka co utwór tytułowy, choć muzycznie z jeszcze większą dawką lat 80.

Skład[edytuj • edytuj kod]

  • Andrew VanWyngarden – gitara i śpiew. Powiedział że na pierwszej płycie chciał śpiewać jak wokalista Led Zeppelin, ale mu coś nie wyszło. Od 2010 roku powszechnie uwielbiany chociaż większość z was nawet go nie jarzy. Lubi grzybki. To on napisał wszystkie wypociny zespołu.
  • Ben Złota woda Goldwasser – Keyboard i czasem coś zaśpiewa. Z natury cichy, dlatego nie wiadomo co o nim napisać. Wydaje się być sympatyczny.
  • James Richardson – gitara prowadząca, trochę pośpiewa, zagra czasem coś na organkach. Wydaje się najbardziej znać na muzyce. Ostatnio przez niego Ben jest zazdrosny bo też ma własny keyboard. Kiedyś grał na perkusji (kiedy w zespole były trzy osoby). Lubi leginsy w kolorowe wzorki i jako jedyny nie ściął włosów.
  • Will Berman – perkusista, rzadko się wypowiada.
  • Matt Asti – basista, ma afro i też mało mówi.

Ciekawostki[edytuj • edytuj kod]

  • Kiedyś myślano, że Benek i Andrzej to geje. Oczywiście to nieprawda i nie wiadomo, skąd mogły się wziąć takie insynuacje.
  • Chłopcy byli uważani za hippisów XXI wieku, dopóki nie zaczęli się myć.
  • Okładkę drugiej płyty można zdrapać. Być może miała to być rekompensata za chujowe granie.
  • Nikt nie wie, że tak naprawdę nie grają popu, a gatunkiem indie się brzydzą.
  • Endrju mówi, że gardzi modelkami. Zgadnijcie więc, kim była jego dziewczyna.